O^(3)tarz.pl

Kilka słów po Rekolekcjach liturgicznych Mysterium fascinosum

Już sama nazwa brzmiała mistycznie i intrygująco - Mysterium fascinosum. Zwykle tak zwane rekolekcje liturgiczne to warsztaty muzyczne. Tym razem na szczęście było inaczej - proponowano naprawdę profesjonalne wykłady na stricte liturgiczne tematy. Nadal jednak mimo żywego zainteresowania, powstawały w mej głowie obawy, przecież nie raz słyszałam, że kobieta nie możne znać się i interesować Liturgią. Jak się okazało, nie byłam jedyną przedstawicielką płci pięknej oraz nie stałyśmy się persona non grata. Poza tym wybierali się też moi koledzy z forum, więc zapowiadała się wręcz rodzinna atmosfera.
Nawet dotarcie na miejsce nie było tak dużym wyczynem, jakby się wydawało. Już na przystanku stał komitet powitalny kierujący we właściwym kierunku. W ośrodku (skądinąd bardzo ładnym, czystym i komfortowym) dostaliśmy plakietki i koszulki (bo gadżety zawsze są fajne). Na całe szczęście nie było wiele czasu na podziwianie czterech białych ścian i trzech łóżek plus łazienki - tempus fugit - odbyło się więc powitanie uczestników i wprowadzenie w temat rekolekcji przez an. liturgicznego Tomasza Mozdyniewicza. Płynnie (bo nie opuszczając sali) przeszliśmy do pierwszego wykładu pt. Świątynna i synagogalna liturgia żydowska wygłoszonego przez ks. dr hab. Romana Bogacza z Krakowa. Dzięki niemu wiemy już jak wyglądała Arka i świątynia Salomona, jakie święta obchodzili Żydzi i skąd się wzięły synagogi. Dostaliśmy też lekcję wykorzystania daru rozumu w wydłużaniu nieprzekraczalnej zdałoby się drogi szabasowej. Po strawie dla umysłu przyszła kolej na pokrzepienie sił witalnych na jadalni. Jedzenie przez wszystkie dni było na wysokim poziomie kulinarnym i estetycznym, a żywym tego dowodem jestem ja, bo po prostu żyję J Jako, że były to rekolekcje, to najważniejsza była przecież strawa duchowa - dlatego nadeszła pora na nieszpory jedną z godzin codziennej modlitwy Kościoła - brewiarza. Ważne są również relacje stąd następnym punktem programu był wieczorek zapoznawczy. Wiele było śmiechu i radości. Każdy dowiedział się o współtowarzyszach czegoś ciekawego. Kolejny wykład dotyczył Liturgii pierwszych wieków chrześcijaństwa, który to temat prezentował ks. dr hab. Grzegorz Ryś, rektor krakowskiego seminarium (co zapewne podnosiło poziom adrenaliny wśród obecnych kleryków). Można było dowiedzieć się skąd wziął się welon w liturgii, jak naprawdę wyglądały pierwsze Eucharystie i jakie dokumenty warto przeczytać, by się tego dowiedzieć. Dzień zakończony został w najpiękniejszy możliwy sposób, a więc uroczystą celebracją Mszy św. przez ks. bp. Jana Szkodonia. Potem trwały tylko nocne rozmowy w kuluarach. I tak minął wieczór i poranek pierwszego dnia.
Kolejny dzień rozpoczął się Liturgią godzin i śniadaniem więc zaspokojeniem potrzeb całego człowieka. Kolejna prelekcja przedstawiała Rodziny liturgiczne i liturgię rzymską do VIII w. Ks. dr Maciej Zachara MIC z Lublina ukazał nam bogactwo Kościoła pod względem różnorodności rytów i świąt. Opisał też cechy rytu rzymskiego pozwalające wyróżnić go spośród pozostałych, jak prostota, umiar, elegancja, zmysł praktyczny. Następna prezentacja dotyczyła Rozwoju liturgii w średniowieczu. Po raz pierwszy głos zabierał świecki prelegent - mgr Michał Barcikowski z Warszawy. Szczególnie uzmysłowił nam kult Eucharystii, jaki wtedy się rozwinął, jak i jego konsekwencje dla dalszego rozwoju liturgii. Aby dać wytchnienie szarym komórkom oraz pogłębić naszą więź z Bogiem, zgromadziliśmy się na celebracji Eucharystii w języku Kościoła. Szczególnym momentem była Komunia pod dwoma postaciami z przyjęciem Krwi z kielicha (co praktykuje się raczej na ślubach czy prymicjach). Zdecydowanie należy przyznać, że piękna oprawa muzyczna ułatwia modlitwę i wznosi nasze myśli ku Bogu. Posileni pokarmem na życie wieczne, udaliśmy się pokrzepić nasze ciała, by przygotować się na dalsze przyswajanie informacji. Kolejną konferencję miał najmniej utytułowany, lecz wcale nie mniej wiedzący Piotr Szukiel. Ponieważ Piotrka znałam wcześniej, to wiedziałam, że na pewno będzie miał coś ciekawego do powiedzenia i dobrze to przekaże. Na szczęście się nie myliłam, bo nie wiem gdzie bym miała zgłaszać reklamacje. Mieliśmy okazję przekonać się, że z soborem Trydenckim i jego ustawami też nie było wcale tak wesoło. Niektóre rozstrzygnięcia przyjmowano z dużym oporem i to na przestrzeni wręcz wieków. Mnie osobiście pozwoliło to uświadomić sobie, że teraz też tak będzie i że duch soboru Watykańskiego dalej działa. Uzupełnieniem tego tematu była prezentacja ks. Wojciecha Grygiela FSSP o tym, jak ta cała "tajemnicza" msza trydencka wygląda (a właściwie nadzwyczajna forma rytu rzymskiego) i co nie stanowi o jej istocie, a jest na początku z nią kojarzone. Od tego momentu więc komże z haftem Richelieu, ksiądz tyłem do ludzi i łacina nie jest dla nas wyznacznikiem tej formy. Po ciężkim, ale oczywiście owocnym dniu, przyszedł czas na chwilę wytchnienia przy ognisku - bo jak góry to i ognisko J . Piekliśmy kiełbaski i obgadywaliśmy zwyczaje parafialne z naszych rodzinnych okolic. Gdy zapadł zmrok (choć liturgiści ciemności się nie boją, ale jednak zimno było) przenieśliśmy się do mini-kina na projekcje filmu The Ultimate Gift. Obraz ten dawał do myślenia i wzruszał, sama płakałam a co. By zakończyć ten dzień z Bogiem - Panem czasu i wieczności, postanowiliśmy poprzebywać w Jego obecności na adoracji. Czas trwania na rozmowie z Przyjacielem. Uspokojeni i wyciszeni udaliśmy się na spoczynek (przynajmniej wg punktów programu, bo co wytrwalsi dalej toczyli boje o prawowity wygląd liturgii, delektując się świeżym górskim powietrzem). I tak upłynął wieczór i poranek dzień drugi.
Niedziela jako dzień świąteczny ma to do siebie, że na szczęście później się wstaje (to jeden z piękniejszych jej aspektów). Oczywiście dzień zaczęliśmy od pochwały Pana w psalmach Jutrzni oraz zasilenia naszych brzuszków. Tak przygotowani mogliśmy wysłuchać wykładu o Ruchu Liturgicznym ks. prof. dr hab. Stefana Koperka Cr z Krakowa. Ksiądz opowiedział nam o głównych ojcach tego pomysłu, jak i jego osiągnięciach, swój wywód okraszał interesującymi anegdotami, co arcyciekawie go urozmaicało. Po zakończeniu zgromadziliśmy się na Łamaniu Chleba. Eucharystii przewodniczył ks. Stefan, gdyż był to dzień jego jubileuszu. Nasze świętowanie rozciągnęło się również na czas obiadu i deseru. Niektórzy co prawda spaliliby się dobrodziejstwem jakim są świeczki i to pomyśleć czołowi przedstawiciele służby liturgicznej. Ostatnia już niestety prelekcja dotyczyła Vaticanum II i posoborowej reformy liturgii przedstawionym przez br. mgr lic. Tomasza Grabowskiego OP z Krakowa. Zwrócono naszą uwagę na niektóre punkty Konstytucji o liturgii oraz na proces wprowadzania i tworzenia Mszy w zwyczajnej formie. Ponieważ nasz gość pochodził z zakonu dominikanów, to przy okazji opisał nam też ryt dominikański, który był już w poprzednich wykładach wymieniany. Później udaliśmy się na Nieszpory, by razem chwalić Pana za łaskę obecności na tych rekolekcjach i za naszych gości oraz organizatorów. Na koniec nastąpiło podsumowanie tego czasu i podziękowanie ludziom zaangażowanym w przygotowanie całego przedsięwzięcia oraz to, czego nie lubi najbardziej, czyli pożegnanie i powrót do swoich miejsc egzystowania. Chyba każdy ma wielką nadzieję, że to nie było jednorazowe spotkanie oraz, że ta inicjatywa będzie kontynuowana z coraz lepszym skutkiem.
Dla mnie te rekolekcje to był czas prostowania spojrzenia na wiele sprawa. Również możliwość poznania ludzi, zawiązania nowych znajomości. Wiem, że wiele się dowiedziałam i z chęcią wybiorę się na następne. Bo nie jest ważne jaką kto formę Mszy lubi, ważne jakim jest człowiekiem.

Anna Kurek
Wizyty łącznie: | Strona główna | Parafia NSPJ | Portal Ołtarz.pl | Katalog stron www | Partnerzy | Kontakt
© Copyright 2006-2007 Wszelkie prawa zastrzeżone Krzysztof 'KP19' Porosło
stat4u